Czy to tusz idealny? Sprawdzam Pro Artist Mascara Volume Edition od Urban Planet

Cześć!

Czy zdarzyło się wam kiedyś kupić tusz do rzęs tylko dlatego, że był w promocji i po prostu miałyście takie widzimisię? Bo mnie tak… Kilka dni temu wyszłam ze sklepu z nowo upolowaną maskarą i bananem na ustach. Jednak moje zadowolenie skończyło się bardzo szybko. Co się stało?

Pozory (czasem) mylą

Wydawało mi się, że Pro Artist Mascara Volume Edition od Urban Planet to zwyczajny tusz do rzęs. Ma całkiem niezłą szczoteczkę z gęstym włosiem, czyli dokładnie taką, jaką lubię. Jest też poręczne opakowanie, które ma dobrą pojemność. To co zaskoczyło mnie najbardziej, to kolor: głęboka czerń, z jaką nie spotkałam się podczas używania innych maskar. Tusz od Urban Planet okazał się też być wodoodporny (mimo że producent nie raczył poinformować o tym na opakowaniu). Co więcej, utrzymywał się przez cały dzień (dosłownie!), nie osypywał i nie kruszył się. Przetrzymał nawet wszystkie ćwiczenia na siłowni. Dalej myślicie, że to najlepsza maskara na świecie?

Kiedy plusy zamieniają się na minusy

Może intensywny kolor, wodoodporność i trwałość są plusami. Może… Bo w przypadku tuszu Pro Artist Mascara Volume Edition jest zupełnie odwrotnie. Po pierwsze produkt nie pogrubia, ale w zamian… skleja rzęsy. Po drugie ma nieprzyjemny zapach, ale są to zapewne moje indywidualne odczucia. Po trzecie brudzi powieki i drugi raz muszę nałożyć cienie lub eyeliner. Po czwarte bardzo szybko zasycha. Rzęsy robią się sztywne, a zaaplikowanie drugiej warstwy jest trochę trudne. I po piąte bardzo trudno go zmyć. Nie pomagają olejki, dwufazowe płyny i inne wynalazki. Podczas demakijażu zużywam masę wacików i kosmetyków, skóra powiek jest podrażniona, a oczy bolą mnie.

Tusz do rzęs Pro Artist Mascara Volume Edition od Urban Planet – opinia końcowa

Bardzo żałuję, że marka Urban Planet nie zrobiła tuszu do rzęs o nieco mniejszym stopniu wodoodporności i wolniejszym zasychaniu. Gdyby Pro Artist Mascara Volume Edition miała takie działanie, z pewnością kupiłabym ją po raz drugi. Niektóre z was zastosowałyby ją zapewne na ślub. Mogłybyście płakać, ile tylko chcecie, a makijaż oczu w ogóle by nie spłynął. No ale niestety nie ma kosmetyków idealnych i zawsze znajdą się jakieś plusy i minusy.

Przytrafiła się wam podobna sytuacja? Czekam na opisy w komentarzach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz Polubić Także

Poniżej znajdziesz artykuły podobne do ostatnio czytanego.